Czym jest bieganie minimalistyczne?
Wykonanie 4
Wygląd 5
Cena 3
Funkcjonalność 4
Dostepność 3

Nazwa wzięła się od obuwia w jakim się biega, który ma minimum pianki w podeszwie, tyle by nie czuć aż tak bardzo podłoża, po którym się przemieszczamy, bez amortyzacji, poduszek gazowych, pianek samo-odbijających but od podłoża, żadnych elastomerów, wspomagań, czy sprężyn. Bieganie minimalistyczne, to bieganie zbliżone do biegania boso. Bieganie to stało się mocno popularne, ..

Summary 3.8 dobrze

Czym jest bieganie minimalistyczne?

Nazwa wzięła się od obuwia w jakim się biega, który ma minimum pianki w podeszwie, tyle by nie czuć aż tak bardzo podłoża, po którym się przemieszczamy, bez amortyzacji, poduszek gazowych, pianek samo-odbijających but od podłoża, żadnych elastomerów, wspomagań, czy sprężyn. :-)

Bieganie minimalistyczne, to bieganie zbliżone do biegania boso. Bieganie to stało się mocno popularne, po ukazaniu się książki „Urodzeni biegacze”, opisującej plemię Tarahumara z Meksyku, które biegało boso, w sandałach własnej produkcji, zawierające podeszwę i kilka paseczków.

Czy bieganie w takim obuwiu jest zdrowsze?

Właśnie świeżo, kilka dni temu, wyszła informacja o pozwie firmy Vibram Five Fingers przez niezadowolonych klientów. Sprawa dotyczyła tego, iż firma VFF nakłaniała do kupna obuwia minimalistycznego, jako obuwia zdrowego, poprawiającego pracę mięśni stopy, a zarazem całej nogi, dodatkowo dla każdego, do przeróżnych typów sportu, jakie można sobie wymyślić. Oczywiście kontuzje pojawiały się u ludzi, i ci spisali zbiorowy pozew, który zakończył się ugodą i wypłatą pieniędzy dla poszkodowanych. Poniżej postaram się opisać jak pracują nogi w Five Fingersach, i jakie to niesie plusy, czy minusy, jeśli takowe wynajdę. :-)

Spostrzeżenia fizjoterapeutki i biegaczki 2w1

Sama posiadam FF’y od ponad roku. Kupiłam je z myślą biegania w nich, ale głównie jako element dodatkowy – czyli uzupełnienie treningów w normalnych butach biegowych. Jednak mając także dosyć minimalne obuwie na stanie (Nike Free 3.0), stwierdziłam, że moje FF’y będę brać głównie na siłownię, na ściankę wspinaczkową (świetnie się sprawdzają zamiast tych za ciasnych bucików wspinaczkowych!) czy salę do ćwiczeń stabilizacyjnych i crossfitowych. I tak w sumie się przyjęły, jako buty treningowe. I przyznam że je uwielbiam! Są lekkie, wygodne, nie uwierają, nie obcierają, pracują razem ze stopą – nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Kiedyś w nich pobiegłam kilka km, i przyznam, że po trawce, po piasku i ziemi są super. Po asfalcie też jeszcze dają radę, jednak po kamieniach – przynajmniej mój model Bikila LS – już jest ciężko. Mimo utwardzanej podeszwy, specjalnie dla biegaczy, czuję mocno każdy kamień czy gałązkę. Moje stopy są wrażliwe, więc może to dlatego. Są jednak mocniejsze modele, które bardziej nadają się w teren, chociażby Spyridon, mające mocniejszy bieżnik i troszkę grubszą podeszwę.

But treningowy?

Uważam, że świetnie nadają się jako uzupełnienie treningów, czyli jeden krótki trening w tygodniu w nich można pobiec, albo chociaż część treningu np jakieś skipy, wieloskoki, wyskoki. Na pewno buty te uczą biegania minimalistycznego, czyli takiego zbliżonego do biegania boso.

Dzięki takim butom poczujemy mięśnie, które do tej pory mniej, bądź wcale nie pracowały w trakcie biegu. Plus dla VFF. Na pewno biegacze trenujący bieg „z pięty” odczują najmocniej taką zmianę, gdyż obuwie te wymuszają bieg na przodostopie, tak jakbyśmy biegali po plaży.

Bieganie to nie wszystko, można w nich także po prostu chodzić. Samo lepsze czucie podłoża, będzie ciekawym doznaniem dla odbiorców Five Fingersów. Na pewno czucie podłoża wpłynie na lepszą propriocepcję, czyli czucie własnego ciała w przestrzeni i reakcję mięśni na zmiany ustawienia stawów względem podłoża. Czyli znów plus dla VFF.

Wpadam w poślizg

Podeszwa tych butów – Vibram – jest także bardzo dobra. Na parkiecie w sali ćwiczeń, nie ślizgają się, dobra przyczepność także na asfalcie czy kostce brukowej, chodniku. Nie testowałam ich na mokrych kamieniach w górach, czy na mokrym drewnie – ale to wszystko przede mną. W miarę przetestowania – dodam opinię :-) Ogólnie podeszwy te wykorzystywane są w innych butach z różną mieszanką gum o innych gęstościach i reakcjach na ciepło, zimno.

Co czujemy po biegu w obuwiu minimalnym?

Na pewno czujemy inną pracę stopy w kontakcie z podłożem. Tak jak wspominałam, wymuszają one lądowanie stopy na przód jej podeszwy i wybijanie już standartowo z palców. Niesie to ze sobą duże napięcia w rejonie rozcięgna podeszwowego oraz mięśni podudzia, głównie brzuchatego, płaszczkowatego. Dodatkowo przez to że opadamy na mniejszą płaszczyzną podporową (przodostopie zamiast całą stopę) nasz organizm musi uruchomić mięśnie stabilizujące staw skokowy, aby nie uciekał on na boki – i tutaj pobudzane są mocno mięśnie strzałkowe długi i krótki oraz piszczelowy tylny. Mięśnie te są bardzo ważne w pracy nad stabilnością stawu skokowego – szczególnie gdy kiedykolwiek mieliście skręcony ten staw. Kolejny plus dla VFF.

Jednak jeśli już o skręceniu mowa – najpierw należy wzmocnić te mięśnie trochę „na sucho”, w pozycji stojącej chociażby, bez i z obciążeniem własnego ciała, aby później móc wejść w obciążenia dynamiczne, którego końcowym etapem będzie przykładowo bieg na przodostopie.

Jednak po takim treningu, gdzie wykorzystamy mocno mięśnie, które dawno, bądź nigdy, tak mocno nie pracowały na treningu, powinniśmy dać im porządnie się zregenerować. Czyli schładzamy, rozciągamy i ewentualnie masujemy nasze łydki i stopy.

Potrójny amortyzator

Dzięki bieganiu na przodostopie, w porównaniu z bieganiem na piętę, na pewno dużo mniej obciążamy kolana i biodra. Tego jestem pewna. Dlaczego? Ponieważ wykorzystujemy naturalny amortyzator w naszej nodze jakim jest stopa i staw skokowy. Biegnąc na piętę, uderzenie przejmuje kolano, które akurat jest prawie w wyproście, więc za dużo nie wytłumi, przez co biodro zostaje dobite ciosem z asfaltu.

Bieg na śródstopie i przodostopie jest mniej męczący dla kolan i bioder, gdyż częściowo stopa (łuk podłużny i rozcięgno stopy) przejmuje pierwszy kontakt, kolano jest w lekkim ugięciu, przez co także wyhamowuje kolejne części „uderzenia”, po czym biodro ma już naprawdę niewiele do roboty, jako staw końcowy w nodze.

Dlatego też VFF wymuszając bieganie na przodostopie, przyczynia się do mniejszej ilości kontuzji przeciążeń kolan i bioder u biegaczy. Kolejny plus? Oczywiście!

Jednak należy pamiętać, że nie każdy trening w takich butach będzie odpowiedni. No chyba że stosujecie je przez pierwsze pół roku 1 raz tygodniu, później stopniowo zwiększacie ich udział w tygodniu treningowym, aż do startów w zawodach i wszystkich treningach.

Głośno tupie?

Nie każdy jednak może biegać w ten sposób. Czasami trzeba najpierw zgłosić się na badanie postawy całego ciała. Ponieważ niektórzy biegacze, np mocno chodzą na piętach, tak mocno że ich słychać. Świadczy to o tym, że mają źle umiejscowiony środek ciężkości. Trzeba najpierw nad tym znów „na sucho” popracować, aby później z dobrze rozłożonym środkiem ciężkości zacząć biegać na przód stopy.

Niektórzy także głośno uderzają stopami w podłoże, stukają butami. Tak jakby byli mocno wychyleni do przodu i ledwo nadążali nogami za tułowiem. Tutaj także FF’y mogą być mało przyjemne w użytkowaniu, gdyż nie wygłuszą odczucia podłoża, gdy będziecie tak nimi uderzać o podłoże. Stopy będą bolały a mięśnie i stawy szybko nie zapomną tych treningów. Warto znów udać się na sprawdzenie postawy do fizjoterapeuty – na pewno pomoże!

Ile kilo na centymetr kwadratowy?

No i oczywiście w grę wchodzi także waga. Niestety. Im biegacz cięższy, tym bardziej powinien uważać na długość i częstotliwość treningów w FF’ach. Nie chodzi tu nawet o ciężar przypadający na stopę w trakcie biegu. U takich biegaczy możliwe jest rozleniwienie mięśni stóp, mięśni stabilizujących staw skokowy na tyle, że gdy zacznie sobie hasać w takich butach, dużo szybciej może nabawić się kontuzji stopy, łydki czy stawu skokowego.

Warto znów zanim zaczniesz w tych butach biegać – udać się do fizjoterapeuty na konsultacje dotyczące stóp, ustawienia ich w przestrzeni, stawów skokowych, możliwie całych nóg. Czasami niewielka korekta, i praca nad jej utrzymaniem może dać świetne efekty i zapobiec późniejszemu wyrzuceniu FF’ów w kąt.

Myślę, że warto na początek, używać FF’ów do chodzenia, aby nauczyć układ mięśniowy i nerwowy, konkretnej pracy mięśni stóp i stabilizatorów, by później przejść w trucht i bieganie.

WNIOSEK: Tak naprawdę, podsumowując, nie mam żadnych wielkich zastrzeżeń do butów minimalistycznych. Należy je stosować z głową, i czasami wspomóc się wiedzą fizjoterapeuty bądź trenera, aby trening był przyjemnością, a nie katuszą :-)

Powiązane wpisy

Przybici kontuzją

Przybici kontuzją


Przybici kontuzją

ach, takie właśnie słowa piosenki z filmu "Akademia Pana Kleksa" często chodzą mi po głowie. Szczególnie wtedy gdy jestem szczęśliwa, gdy mogę iść na trening, gdy jestem gdzieś pośród natury sama bądź w doborowym towarzystwie ;-) i tak mogę pełna nadziei, z uśmiechem na ustach, z melodią w...

Dlaczego biegacze powinni lubić zimno?

Dlaczego biegacze powinni lubić zimno?


Dlaczego biegacze powinni lubić zimno?

Bieganie, jak i każdy inny wysiłek fizyczny, szczególnie ten bardziej typu „cardio” dosyć mocno obciąża układ krążenia, ale i mięśnie i stawy. Każdy z tych elementów w naszym ciele może ulec przeciążeniom. Tak jak serce mocno pracuje i pompuje krew w naszych naczyniach do wszystkich...

1 Comment

  1. Filip 21 Maj 2014
    Odpowiedz

    Ja tam swoje FiveFingersy bardzo lubię. Podchodząc do wszystkiego z głową można urozmaicić trening i wzmocnić stopy. Na co dzień biegam też w butach NewBalance z serii Minimus, więc chyba mam lekkie ciągoty do minimalizmu :)

Skomentuj