Dlaczego biegacze powinni lubić zimno?

Dlaczego biegacze powinni lubić zimno?

Bieganie, jak i każdy inny wysiłek fizyczny, szczególnie ten bardziej typu „cardio” dosyć mocno obciąża układ krążenia, ale i mięśnie i stawy. Każdy z tych elementów w naszym ciele może ulec przeciążeniom.

„Umięśnione” naczynia krwionośne

Tak jak serce mocno pracuje i pompuje krew w naszych naczyniach do wszystkich organów, do mięśni, do mózgu, abyśmy mogli w pełni sił i rozumu :-) dalej biec, tak system tych naczyń jest w ostrym wysiłku. Ich mięśniówka także musi nadgonić ten nasz pęd po zdrowie.

Gdy jednak jest im już ciężko, na naszych nogach możemy zauważyć obrzęki, plamki a nawet mocno wychodzące żyły – nie mówię tu o żylakach, które niestety przekazywane są nam poza zamawianym i chcianym genomem. Na takie zbolałe, opuchnięte nogi warto zrobić sobie naprzemienny prysznic, gdzie oczywiście zawrzeć trzeba będzie ZIMNĄ wodę. Warto takie polewanie wykonywać po każdym treningu, zaczynając od stóp do góry, stopniowo schładzając części nóg. Później polewamy się wodą ciepłą, i znów całość powtarzamy. Takie 2-3 serie kończymy zimną wodą.

Uwierzcie mi, taki domowy zabieg daje niesamowitą ulgę zmęczonym naczyniom, a także poprawia ich pracę – naczynia głębokie i powierzchowne dzięki zmianom temperatury rozszerzają się bądź kurczą naprzemiennie, i dzięki temu robimy trening ich mięśniówce oraz ułatwiamy im pozbycie się obrzęków – zastojów limfatycznych.

Świeżość w mięśniach

Jeśli mowa o zmęczonych naczyniach, to i zmęczone będą mięśnie. W końcu to one mocno pracują kurcząc się i rozciągając na zmianę. Pracują często podwójnie, gdyż z jednej strony są napięte skracając swoją długość, ale i rozciągają się w napięciu, aby utrzymać nas w pionie i wyhamować na podłożu. Ta bezustanna praca także je męczy. A dla takich zmęczonych mięśni znów przydałaby się odnowa biologiczna. I tutaj z domowych sposobów oprócz rozmasowania, położenia nóg wyżej, porozciągania także świetnym będzie zimno!

I tutaj znów uwielbiony powyżej prysznic naprzemienny będzie numerem jeden jaki warto wykonać na obolałe mięśnie, także te poobijane, jeśli gdzieś zaliczyliście nieplanowany bliższy kontakt z naturą 😉

Mięśnie szybciej dostaną „świeżej” krwi, więc i substancji odżywczych, a resztki metaboliczne zostaną szybciej z nich wypłukane. Oczywiście to pozwoli im się szybciej zregenerować, a stan tzw zakwaszenia będzie krótszy i łagodniejszy.

Jeśli jednak ból jest bardzo intensywny i nie pomaga taki prysznic, warto zrobić sobie domowy masaż kostką lodu, najlepiej wymasować nim okolicę, która boli oraz bliskie jemu mięśnie. Jeśli nie lubisz uczucia spływającej wody z kostki lodu, możesz zawsze wrzucić kilka kostek do woreczka, i przyłożyć sobie do obolałego miejsca. Zamiast woreczka z lodem zawsze możesz przyłożyć nawet mrożonki które wykorzystasz do obiadu albo deseru :-) Czas takiego zabiegu powinien trwać ok 10 minut.

Stawy pokryte lodem..

A co ze stawami? Przeciążenia stawów, szczególnie te świeże, powinno się „traktować” zimnem. Od polewań naszym ulubionym prysznicem, czy też obkładania lodem i mrożonkami, do okładów żelem chłodzącym, który można kupić w aptece, sklepie medycznym oraz w internecie. Ważne, żeby zmęczony staw nie spuchł, aby nie powstał w nim obrzęk, bądź wysięk. Zimno spowoduje zatrzymanie tego procesu, oraz wspomoże krążenie w stawie i zapewni regenerację tkanek miękkich w jego otoczeniu, t.j. mięśni, torebki stawowej, błony maziowej i innych ciekawych jego elementów :-)

Stawy które skrzypią już od dawna, bądź wcześniej uległy przeciążeniom i innym kontuzjom możecie także wspomagać zimnem. Nawet na stany zwyrodnieniowe, szczególnie w okresach zapalnych powinno się stosować krioterapię.

Zimnem terapia :-)

Oprócz domowych okładów żelowych, mrożonek i pryszniców, możecie skorzystać także z intensywniejszej formy krioterapii, jakim jest krioterapia miejscowa w gabinecie fizjoterapeutycznym bądź przychodni. Krioterapia taka wykonywana jest w postaci zimnych nawiewów płynnym azotem lub CO2, opary są przenoszone na tkanki za pomocą dyszy podobnej troszkę do rury od odkurzacza bądź przewodu elastycznego. Temperatura takiego zabiegu jest dużo niższa niż okłady żelowe czy mrożonki. Może wahać się od -90 do -120 stopni Celsjusza! Dzięki temu zabieg trwa krócej i jest dużo bardziej intensywny. Uczucie zimna jest często opisywane jako „zimno do kości” i zostaje dłużej po zakończeniu zabiegu.

Oczywiście zabieg taki można wykonywać całościowo, w kriokomorze. Zabieg ten trwa także kilka minut, jest niesamowity przeżyciem (przynajmniej ten pierwszy raz). Chodzicie w kółko, w szczelnej salce, pełnej zimnych oparów, a temperatura panująca w niej to ok -150 stopni Celsjusza! Chodzi się tam w chodakach, wełnianych skarpetkach, czapce, rękawiczkach, koszulce bawełnianej i spodenkach. Ważne, żeby mieć zakryte końcowe części ciała (ręce i stopy oraz głowę). A po takim „wymrożeniu” wszyscy ruszają na ćwiczenia, żeby wykorzystać to znieczulenie i przypływ endorfin i energii :-)

Bo zimno nie tylko wspomaga krążenie, regenerację tkanek, czy zapobiega obrzękom, ale także działa przeciwbólowo – powoduje wydzielanie endorfin, czyli hormonu szczęścia. U sportowców hormony te wydzielane są także dzięki wysiłkowi.

WNIOSEK: stosując zimno po wysiłku, będziecie podwójnie szczęśliwi! :-D

Powiązane wpisy

Przybici kontuzją

Przybici kontuzją


Przybici kontuzją

ach, takie właśnie słowa piosenki z filmu "Akademia Pana Kleksa" często chodzą mi po głowie. Szczególnie wtedy gdy jestem szczęśliwa, gdy mogę iść na trening, gdy jestem gdzieś pośród natury sama bądź w doborowym towarzystwie ;-) i tak mogę pełna nadziei, z uśmiechem na ustach, z melodią w...

Czym jest bieganie minimalistyczne?

Czym jest bieganie minimalistyczne?


Czym jest bieganie minimalistyczne?

Nazwa wzięła się od obuwia w jakim się biega, który ma minimum pianki w podeszwie, tyle by nie czuć aż tak bardzo podłoża, po którym się przemieszczamy, bez amortyzacji, poduszek gazowych, pianek samo-odbijających but od podłoża, żadnych elastomerów, wspomagań, czy sprężyn. :-) Bieganie...

Skomentuj